niedziela, 29 grudnia 2013
czwartek, 12 grudnia 2013
Droga ... .
Myślę że psycholog to dla ciebie za mało, otóż wydaje mi się że jesteś socjopatką*, a socjopaci powinni się leczyć u psychiatry. Chociaż? Nie nie wiem czy Ci można pomóc ponieważ ty robisz wszystko aby czerpać z tego korzyści. Ba ty nic nie wkładasz, tylko bierzesz. A z takim podejściem to ty się możesz... Niestety cięcie się na pokaz nic nie da. Masz problemy? Tka, tak nie ma to jak opowiedzieć 50 osobom o swoich problemach, a później narzekać że ktoś traktuje twoje problemy później jak na porządku dziennym, albo mówi że się nimi chwalisz. Uwierz mi że cięcie się i robienie zdjęć telefonem swoim ranom, wiedząc że ktoś jutro na 99,9% ktoś z klasy będzie przeglądał twoje zdjęcia nie świadczy o twojej inteligencji. Przykro mi, ale no cóż taka prawda.
Więc sugeruję wizytę u psychiatry. A nie mówienie koleżankom żeby one poszły i powiedziały o tobie psycholog.
Ps. Żałuję bardzo że się z tobą przyjaźniłam. Jeszcze do ok. połowy listopada myślałam że ty i twoje "przyjaciółki" jesteście coś warte, ale jak widać myliłam się.
Z poważaniem osoba którą macie za kompletnego śmiecia i z której się ciągle nabijasz chociaż sama nie jesteś lepsza.
*socjopata (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie,
Socjopaci mimo normalnego (lub nawet większego) poziomu inteligencji nie potrafią podporządkować się zasadom współżycia społecznego. Wczesne przejawy tego zaburzenia obejmują m.in. kłamanie, kradzieże, bójki i inne konflikty z normami prawnymi.
W potocznym rozumieniu socjopata to osoba, która nie liczy się z cudzymi opiniami i łatwo popada w konflikty z innymi.
Myślę że psycholog to dla ciebie za mało, otóż wydaje mi się że jesteś socjopatką*, a socjopaci powinni się leczyć u psychiatry. Chociaż? Nie nie wiem czy Ci można pomóc ponieważ ty robisz wszystko aby czerpać z tego korzyści. Ba ty nic nie wkładasz, tylko bierzesz. A z takim podejściem to ty się możesz... Niestety cięcie się na pokaz nic nie da. Masz problemy? Tka, tak nie ma to jak opowiedzieć 50 osobom o swoich problemach, a później narzekać że ktoś traktuje twoje problemy później jak na porządku dziennym, albo mówi że się nimi chwalisz. Uwierz mi że cięcie się i robienie zdjęć telefonem swoim ranom, wiedząc że ktoś jutro na 99,9% ktoś z klasy będzie przeglądał twoje zdjęcia nie świadczy o twojej inteligencji. Przykro mi, ale no cóż taka prawda.
Więc sugeruję wizytę u psychiatry. A nie mówienie koleżankom żeby one poszły i powiedziały o tobie psycholog.
Ps. Żałuję bardzo że się z tobą przyjaźniłam. Jeszcze do ok. połowy listopada myślałam że ty i twoje "przyjaciółki" jesteście coś warte, ale jak widać myliłam się.
Z poważaniem osoba którą macie za kompletnego śmiecia i z której się ciągle nabijasz chociaż sama nie jesteś lepsza.
*socjopata (inaczej osobowość antyspołeczna) - zaburzenie osobowości, przejawiające się nierespektowaniem podstawowych norm etycznych oraz wzorców zachowań w społeczeństwie, uwidaczniające się w wyraźnym braku przystosowania do życia w społeczeństwie,
Socjopaci mimo normalnego (lub nawet większego) poziomu inteligencji nie potrafią podporządkować się zasadom współżycia społecznego. Wczesne przejawy tego zaburzenia obejmują m.in. kłamanie, kradzieże, bójki i inne konflikty z normami prawnymi.
W potocznym rozumieniu socjopata to osoba, która nie liczy się z cudzymi opiniami i łatwo popada w konflikty z innymi.
środa, 11 grudnia 2013
Święta się zbliżają i znowu ta sama śpiewka. Nikt nie pyta mnie o zdanie i tylko nauka, sprzątanie, nauka, sprzątanie i tak w kółko. Im coraz bliżej świąt, tym bardziej się mi ich odechciewa. Tak odechciewa się mi, tak właśnie mi, tych całych świąt, sztucznego szczęścia, i sztucznej miłości. I wymuszania zakupu prezentów których później będziemy żałować. Ale nie... My musimy je kupić tylko po to żeby zadowolić bliskich.
wtorek, 10 grudnia 2013
niedziela, 17 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
#YOLO!!!
Jak już wspomniałam wcześniej kolega powiedział mi że myślał że jestem inna, na co ja mu odpowiedziałam że też tak myślałam. Cóż mi się wydaje że z życia trzeba brać to co dają, pełnymi garściami i nie patrzeć co mówią inni. Wydaje mi się że lepiej mi być suką która jest wredna, lubi klnąć, i brać jak dają (oczywiście to nie jest w kontekście sexu, chociaż za kilka lat? czemu nie.), niż być dystyngowaną panienką z manierami i kulturką, która ma tysiące ograniczeń bo co ludzie powiedzą. Więc wolę bić taką zmienioną i później żałować ,że coś zrobiłam, kogoś zraniłam, zbulwersowałam, niż później siedzieć i żałować że czegoś nie zrobiłam, oraz zadawać sobie pytanie czemu siedziałam nic nie robiąc i nie czerpiąc nic z życia.
#Ludzie YOLO!!!
Pora wyluzawać jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś/zrobiłaś, później nie będzie na to czasu.
#Ludzie YOLO!!!
Pora wyluzawać jeśli tego jeszcze nie zrobiłeś/zrobiłaś, później nie będzie na to czasu.
Dopiero dziś napiszę o wycieczce która była 18 października ale chuj w to!!! YOLO!!!
Było wyjebanie w kosmos. Było dużo dużo fajnych rzeczy (bardzo fajnych) nie tylko żelki i lizaki były. No i ten... Wszystko jest dla ludzi. ;> YOLO.
Kiedy wracaliśmy kolega powiedział mi, że myślał że jestem inna. No cóż ludzie się kurwa zmieniają. Na tyłach było najlepiej chociaż dziewczyny z przody chciały podobno wygadać wszystko nauczycielkom, ale i tak nic nie powiedział i udawały że tam u nich jest fajniej niż u nas, nie udało im się. (to takie smutne).
Było wyjebanie w kosmos. Było dużo dużo fajnych rzeczy (bardzo fajnych) nie tylko żelki i lizaki były. No i ten... Wszystko jest dla ludzi. ;> YOLO.
Kiedy wracaliśmy kolega powiedział mi, że myślał że jestem inna. No cóż ludzie się kurwa zmieniają. Na tyłach było najlepiej chociaż dziewczyny z przody chciały podobno wygadać wszystko nauczycielkom, ale i tak nic nie powiedział i udawały że tam u nich jest fajniej niż u nas, nie udało im się. (to takie smutne).
wtorek, 15 października 2013
czwartek, 10 października 2013
niedziela, 22 września 2013
czwartek, 12 września 2013
Najlepszy tydzień w moim życiu...
Dnia 17 sierpnia (coś takiego) przyjechał Iza (moja siostra cioteczna która mieszka w USA) na ślub Natalii bo to jej siostra rodzona więc... No wiadomo. No i cała rodzina się bardzo, bardzo cieszyła z tego powodu . I tak dalej, i tak dalej. Iza w Polsce była, jak ja jeszcze byłam w podstawówce w 1-3. W tej chwili jestem w lasie 3 gimnazjum, więc jakiś okres czasu minął.
Zaraz po niej dnia 27 sierpnia wujek Grzesiek- tata Natalii, Izy, Aldonki i Tomka. Z wujkiem przyjechał Tomek z Kimberly (z dziewczyną swoją) to już w ogóle była radocha że HO HO! To były moje najlepsze tygodnie. Niestety Iza w poniedziałek po weselu musiała już lecieć. ;( Wujek i Tomek jeszcze zostali na tydzień. No ale nic... Smutno z tego powodu. :(
Co się działo w tydzień przed weselem.
We wtorek przylatywali wujek, Tomek oraz Kimberly no i tak się stało, że Tomek z Kimberly przylecieli wcześniejszym samolotem, a wujek późniejszym. Więc po tomka i Kimberly pojechali Aldonka z Adamem, a po wujka ja z tatą. A w ten dzień było zaplanowane, że u Aldonki będzie obiad jak przyjedziemy wszyscy z lotniska. I był. Oni przyjechali wcześniej, i obiad był normalnie i tak dalej. A my przyjechaliśmy po 19, czy nawet przed 20? I naprawdę byłam zmęczona, chociaż spałam w samochodzie. O obiad nie wiem nie wiem o której się skończył, ale późno. Ale jak już przyszłam do domu, padłam, jak mały dzieciak dosłownie.
Kilka dni później, mama zaprosiła wujka do nas. Fajnie było posłuchać jak się żyje w Stanach. O którejś tam godzinie spać mi się zachciało, więc poszłam a oni siedzieli do 3 w nocy. Przez kilka następnych dni i do piątku było zawaliście. W domu było cały czas pełno ludzi. Cały czas ktoś się przewijał przez nasz dom.
Nastał piątek. Już od samego rana zaskoczenie było. Tylko wstałam z łóżka poszłam od razu do łazienki się ogarniać. Zaczęłam myć żeby i przyszedł wujek. A w domu byłam tylko ja, sama. No ale nic wpuściłam go i poszłam dalej się ogarniać. A w łazience było wszystko z półek pozdejmowane bo mama sprzątać chciała, ale poszła po Lenusię (córka Natalii) i nie zdążyła poustawiać. No i przyszły ja się już skończyłam ogarniać i z Lenką poszłyśmy kupić płatki i soczek. Później jak wróciłyśmy do domu jeszcze przyszła Ola z Julką i Amelką. Było trochę tłoczno ale spoko. Na godzinę 11 czy tam 11.15 byłam umówiona z wujkiem do kosmetyczki. Przed naszym wyjściem przyszła Aldonka po dziewczyny. I my z wujkiem poszliśmy. Gdy już wyszłam od kosmetyczki chciałam iść do Karolci bo tam blisko jej była ta kosmetyczka i tak dalej, ale jej nie było w domu. Więc zadzwoniłam do mamy gdzie są były w galerii zrobić ostatnie zakupy. No to do nich poszłam i jeszcze poszłyśmy do jednego sklepu i wróciłyśmy do domu. W domu trochę posiedziałyśmy i przyszedł wujek, później Natalia z Arkiem trochę posiedzieli i poszli. Przyszła Ola i poszłyśmy kupić jeszcze cienie do powiek i po dodatki. No i poszłyśmy i kupiłyśmy te cienie i dodatki jeszcze. No to poszłyśmy do jeszcze innego sklepu i do galerii i ja dla siebie znalazłam, a one chciały iść do jeszcze jednej, ale ja z nimi nie szłam bo do kosmetyczki na malowanie paznokci byłam umówiona i bym się nie wyrobiła. No poszłam i mi zrobiła (nie była to żadna rewelacja). Wróciłam do domu i był tylko tata. Więc miałam czas odpocząć. 25 min. później przyszła mama z Olką i dały mi bransoletki które mi kupiły, a ja jeszcze miałam iść po kolczyki. Także trochę odpoczęłam i poszłam. Zadzwoniłam do Karoliny czy możemy się spotkać, a ona mi że jeśli mi Maciek nie przeszkadza to tak. I się zdenerwowałam, bo jak wcześniej do niej dzwoniłam to mi mówiła, że później się spotkamy. No i poszłam i kupiłam te kolczyki. Jak wracałam to mama do mnie zadzwoniła, żebym zaszła kupiła brzoskwinie i ja jej na to że nie, ona:czemu?, ja: bo mam zły humor. koniec rozmowy. No to już dla świętego spokoju zaszłam i kupiłam. Ale weszłam do domu tylko się przebrałam w cieplejsze ciuchy i poszłam się przejść i odreagować. Poszłam do parku tego niedaleko i tam poszłam w takie bardziej schowane miejsce i siedziałam. W pewnym momencie zaczęły płynąć mi łzy. I siedziałam tak tak ze dwie godziny. Jeszcze na dodatek rozładował mi się telefon. Gdy wróciłam do domu okazało się, że każdy z kim mieszkam dostał tego dnia doła. Gdy się kąpałam ktoś wszedł do mieszkania. Po głosie poznałam, że to wujek. Gdy wyszłam już ogarnięta mama powiedziała, że wujek będzie spał u nas. I tak też było. Nazajutrz miało się odbyć wesele... Ale o tym w następnej notce.... :)
Zaraz po niej dnia 27 sierpnia wujek Grzesiek- tata Natalii, Izy, Aldonki i Tomka. Z wujkiem przyjechał Tomek z Kimberly (z dziewczyną swoją) to już w ogóle była radocha że HO HO! To były moje najlepsze tygodnie. Niestety Iza w poniedziałek po weselu musiała już lecieć. ;( Wujek i Tomek jeszcze zostali na tydzień. No ale nic... Smutno z tego powodu. :(
Co się działo w tydzień przed weselem.
We wtorek przylatywali wujek, Tomek oraz Kimberly no i tak się stało, że Tomek z Kimberly przylecieli wcześniejszym samolotem, a wujek późniejszym. Więc po tomka i Kimberly pojechali Aldonka z Adamem, a po wujka ja z tatą. A w ten dzień było zaplanowane, że u Aldonki będzie obiad jak przyjedziemy wszyscy z lotniska. I był. Oni przyjechali wcześniej, i obiad był normalnie i tak dalej. A my przyjechaliśmy po 19, czy nawet przed 20? I naprawdę byłam zmęczona, chociaż spałam w samochodzie. O obiad nie wiem nie wiem o której się skończył, ale późno. Ale jak już przyszłam do domu, padłam, jak mały dzieciak dosłownie.
Kilka dni później, mama zaprosiła wujka do nas. Fajnie było posłuchać jak się żyje w Stanach. O którejś tam godzinie spać mi się zachciało, więc poszłam a oni siedzieli do 3 w nocy. Przez kilka następnych dni i do piątku było zawaliście. W domu było cały czas pełno ludzi. Cały czas ktoś się przewijał przez nasz dom.
Nastał piątek. Już od samego rana zaskoczenie było. Tylko wstałam z łóżka poszłam od razu do łazienki się ogarniać. Zaczęłam myć żeby i przyszedł wujek. A w domu byłam tylko ja, sama. No ale nic wpuściłam go i poszłam dalej się ogarniać. A w łazience było wszystko z półek pozdejmowane bo mama sprzątać chciała, ale poszła po Lenusię (córka Natalii) i nie zdążyła poustawiać. No i przyszły ja się już skończyłam ogarniać i z Lenką poszłyśmy kupić płatki i soczek. Później jak wróciłyśmy do domu jeszcze przyszła Ola z Julką i Amelką. Było trochę tłoczno ale spoko. Na godzinę 11 czy tam 11.15 byłam umówiona z wujkiem do kosmetyczki. Przed naszym wyjściem przyszła Aldonka po dziewczyny. I my z wujkiem poszliśmy. Gdy już wyszłam od kosmetyczki chciałam iść do Karolci bo tam blisko jej była ta kosmetyczka i tak dalej, ale jej nie było w domu. Więc zadzwoniłam do mamy gdzie są były w galerii zrobić ostatnie zakupy. No to do nich poszłam i jeszcze poszłyśmy do jednego sklepu i wróciłyśmy do domu. W domu trochę posiedziałyśmy i przyszedł wujek, później Natalia z Arkiem trochę posiedzieli i poszli. Przyszła Ola i poszłyśmy kupić jeszcze cienie do powiek i po dodatki. No i poszłyśmy i kupiłyśmy te cienie i dodatki jeszcze. No to poszłyśmy do jeszcze innego sklepu i do galerii i ja dla siebie znalazłam, a one chciały iść do jeszcze jednej, ale ja z nimi nie szłam bo do kosmetyczki na malowanie paznokci byłam umówiona i bym się nie wyrobiła. No poszłam i mi zrobiła (nie była to żadna rewelacja). Wróciłam do domu i był tylko tata. Więc miałam czas odpocząć. 25 min. później przyszła mama z Olką i dały mi bransoletki które mi kupiły, a ja jeszcze miałam iść po kolczyki. Także trochę odpoczęłam i poszłam. Zadzwoniłam do Karoliny czy możemy się spotkać, a ona mi że jeśli mi Maciek nie przeszkadza to tak. I się zdenerwowałam, bo jak wcześniej do niej dzwoniłam to mi mówiła, że później się spotkamy. No i poszłam i kupiłam te kolczyki. Jak wracałam to mama do mnie zadzwoniła, żebym zaszła kupiła brzoskwinie i ja jej na to że nie, ona:czemu?, ja: bo mam zły humor. koniec rozmowy. No to już dla świętego spokoju zaszłam i kupiłam. Ale weszłam do domu tylko się przebrałam w cieplejsze ciuchy i poszłam się przejść i odreagować. Poszłam do parku tego niedaleko i tam poszłam w takie bardziej schowane miejsce i siedziałam. W pewnym momencie zaczęły płynąć mi łzy. I siedziałam tak tak ze dwie godziny. Jeszcze na dodatek rozładował mi się telefon. Gdy wróciłam do domu okazało się, że każdy z kim mieszkam dostał tego dnia doła. Gdy się kąpałam ktoś wszedł do mieszkania. Po głosie poznałam, że to wujek. Gdy wyszłam już ogarnięta mama powiedziała, że wujek będzie spał u nas. I tak też było. Nazajutrz miało się odbyć wesele... Ale o tym w następnej notce.... :)
Krótkie opisy wydarzeń, w których jest zawarte wszystko. :)
- Zacznę od przeprosin.
Przepraszam z całego serca, że tak dawno mnie nie był. Jakoś nie miałam głowy do pisania, ale teraz obiecuję że będę codziennie, i będzie notatka podsumowująca dzień. Ale to na końcu będzie punkt związany z tym. ( Już w tym tygodniu miało być codziennie i dupa wyszła z tego. ;/ )
- No to teraz co się działo przez ten miesiąc co mnie tu nie było, i tego czego nie pisałam a byłam.
Mniej więcej dnia 6-7 lipca, była u mnie w domu narada "rodzinna". Przyszła ciocia Jola i jej córka Natalia i córka Natalii Lena. Były wtedy jeszcze u nas Julka i Amelka, bo Aldonka była w pracy i ja z Olą się nimi opiekowałyśmy. I akurat gdy przyszła Natalia z ciocią przyszedł Adam po dziewczynki, oraz mój tata z pracy, i było nie lada zamieszanie.Ciocia z Natalią przyszły w sprawie sukienki cioci na wesele Natalii. Ciocia przyniosła dwie, i chciała poznać nasze zdanie którą jako matka miała założyć na owy ślub. No i tak ciocia przymierzała sukienki u doszłyśmy do wniosku, że lepiej jeśli ciocia pójdzie w pomarańczowej, podchodzącej pod róż, dopasowanej. Później Natalia pokazała nam samochód którym z Arkiem pojadą do ślubu. Później siedziałyśmy i gadałyśmy i usłyszałam dźwięk domofonu. Była to Karolina, z którą umawiałyśmy się wcześniej by wyjść na dwór. Gdy wyszłam z klatki zobaczyłam, że nie jest sama zobaczyłam, że jest z Mateuszem. Byłam lekko zdziwiona, ponieważ do tej pory mówiła, że On ją denerwuje. Ale no dobra nic nie mówiłam. No i poszliśmy na "Nowy skatepark", tzn. przyszliśmy obok niego, poszliśmy przy fontannie, i poszliśmy na ławkę przy boisku znajdującym się tuż obok fontanny, i siedzieliśmy tam. Mateusz wpadł na pomysł, że napisze do Maćka. No i jak pomyślał tak zrobił. Po jakimś czasie Maciek się zjawił. I ja jako jedyna z całej trójki go nie znałam, ale po niedługim czasie już się poznaliśmy. I przez jakiś czas rozmawialiśmy. po jakimś czasie postanowiłyśmy z siostrą im uciec, i chciałyśmy to zrobić i już sobie szłyśmy i co? I oni za nami. No i siostra miała już iść no to ją odprowadziliśmy i ona poszła, i zostawiła mnie na pastwę losu. No i ja aby się ich pozbyć poszłam na około za blokiem. No i ja poszłam w swoją stronę, a oni w swoją. I gdy już szłam pewna, że ich nie zobaczę dostałam smsa od jakiegoś numeru. Od razu się domyśliłam, że genialny Mateusz dał Maćkowi mój numer. No ale nic nie odpisywałam. A On wysłał jeszcze kilka wiadomości na które nie odpisałam. I tak się zakończył ten dzień, "pełen wrażeń".
Kilka dni później 10 lipca odbył się coroczny "Gościniec". Na który wybrałyśmy się we trzy: ja, Ewelina, i Karolina. No i poszłyśmy. Znalazłyśmy się na miejscu usiadłyśmy na trawie i gadałyśmy. W pewnym momencie podszedł Maciek, i powiedziałam mu, że wiem że to on pisał. On nawet nie zaprzeczył. No poszli już ("poszli już" bo był z jakimś kolegą). No i dalej siedziałyśmy. I podeszli do nas do nas znajomi z klasy Karoliny i Eweliny. I pogadaliśmy trochę, i poszli sobie. To nam się trochę nudzić zaczęło, to poszłyśmy się przejść. Przeszłyśmy się. Nic się nie działo podczas tego spaceru, więc nie ma co opisywać. Gdy wróciłyśmy na koncert nie działo się nic specjalnego. Po koncercie wracaliśmy całą paczką: ja, Karolina, Ewelina, Konrad, i Paweł. I śpiewaliśmy:
Po drodze było TESCO 24h, więc zaszliśmy choć nikt nie miał zamiaru nic kupować. No to poszliśmy, dalej do domu. I gadaliśmy, my gadaliśmy? My pieprzyliśmy od rzeczy. I doszliśmy do świateł przy których musiałam skręcić do domu, więc rozstałam się z towarzystwem, i poszłam do domu.
Nie wiem ile dni później pojechałam z tatą do babci i była tam Diminiśka i z nią się bawiłam, i po jakimś czasie przyjechała ciocia z Gabi i jak te dwie mnie wzięły w obroty to do domu przyjechałam padnięta. Akurat gdy kroiłam sobie na kolacje nektarynki to przyszedł sms od Maćka "co tam" chyba? i tak jakoś wyszło, że poszliśmy na spacer, chociaż wiedzieliśmy o sobie tylko jak mamy na imię. Na spacerze rozmawialiśmy na temat koloru mojej sukienki, którą widział tylko na zdjęciu telefonu, mojej wiedzy o samochodach (która jest dość mała), Maciek doszedł do wniosku że jestem pedofilką, lesbijką kochającą gejów, a to wszystko stwierdził po obejrzeniu mojej galerii w telefonie (oczywiście tak nie jest!). Nasz spacer trwał ze dwie godziny.
Potem było jeszcze kilka takich spacerków. Aż pewnego dnia byliśmy na spacerze (niedaleko jest taki jakby mały park) siedzieliśmy w nim i jakoś tak Maciek o duchach zaczął opowiadać. Odruchowo się do niego przytuliłam. On opowiadał jeszcze troszkę i ja już musiałam iść do domciu więc szliśmy mnie odprowadzić. Idąc trzymaliśmy się za ręce. I tak jakoś wyszło że dla niego było to jednoznaczne, dla mnie nie bardzo. Pisałam z Karoliną i pojawiło się pytanie czy jeszcze jestem sama, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Od tego zaczęły się sms-y dużo, dużo sms-ów od Maćka. Godziny rozmów. Ale o naszym "związku" w następnym punkcie. :P
- "Związek" mój i Maćka
- Związek Karoliny i Maćka
Po zakończeniu tego czegoś, byłeś tak przygnębiony że normalnie już się brałeś za następną. Chodziliście już na spacerki, i tak dalej. I znów ta sama historia co ze mną, tylko wasz związek nie wiem jak się zaczął. Ale to nie jest teraz ważne. Ważne jest z kim były te spacerki. Otóż spacerki odbywały się w towarzystwie Kisi (Karoliny). Ona mi mówiła o tych spacerkach waszych. Kiedy ona mi o tym mówiła, ja jej dawałam jasno (wydaje mi się) do zrozumienia, że nie mam nic przeciwko temu związkowi. Nie wiem, nie pamiętam kiedy to się zaczęło. To- wasz związek. Bo mi o tym nie powiedziałaś. Chociaż jesteś moją siostrą i najbliższą mi osobą. Ale teraz po tym jak trochę, myślę że mi byłoby też trudno powiedzieć Ci. Że jestem z osobą która była kiedyś dla ciebie. No ale nic. O tym że jesteście już jako para dowiedziałam się od Oli (moja rodzona siostra). No ale cóż. A najgorsze było to i się wkurzyłam na ciebie nie za to że z nim byłaś, ale za to że mi nie powiedziałaś. Ale teraz Cię rozumiem. Teraz już nie jesteście razem. Nie mogę powiedzieć, że się cieszę z tego powodu. Chociaż jak ty jesteś szczęśliwa to może i się cieszę. Tego co nawywijał to tylko słowem "przepraszam" nie naprawi. No ale cóż...
1
- Dlaczego długo nie pisałam...
1
wtorek, 3 września 2013
poniedziałek, 29 lipca 2013
piątek, 19 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
sobota, 6 lipca 2013
piątek, 5 lipca 2013
No bo ja...
Ja się w tobie nie zauroczyłam, ale cię tylko polubiłam. :)
To że piszemy nie oznacza, że od razu będziemy razem.
Sorry ale związki na odległość mnie nie kręcą.
A ty dziewczyno nie masz co czuć się zagrożona. On cię kocha i wie gdzie są granice.
To że piszemy nie oznacza, że od razu będziemy razem.
Sorry ale związki na odległość mnie nie kręcą.
A ty dziewczyno nie masz co czuć się zagrożona. On cię kocha i wie gdzie są granice.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
sobota, 15 czerwca 2013
poniedziałek, 10 czerwca 2013
-Czemu ja mam takie popieprzone życie?
-A robisz z nim coś aby było lepsze?
-...
-No to zacznij, albo w ogóle się nie odzywaj!!!
Ps.
Nie wiedziałam jak to zapisać w notatce, więc zapisałam w dialogu. Ogólnie chodzi o to, że irytują mnie tacy ludzie co gadają jak im źle ale jak się pytasz co z tym robią, to się okazuje że nic.
Wtf!!!?
sobota, 8 czerwca 2013
piątek, 7 czerwca 2013
niedziela, 2 czerwca 2013
sobota, 1 czerwca 2013
sobota, 18 maja 2013
piątek, 17 maja 2013
poniedziałek, 13 maja 2013
Nienawidzę proboszcza z mojej parafii. Tak to mi nie pozwala wziąć osoby na świadka bierzmowania tego co chce, ale gdybym zaniosła mu pieniądze albo coś to oczywiście bym się zgodził materialista frajer jeden.
To mój świadek, moje bierzmowanie i to ja mam się dobrze tam czuć i to dobrze wspominać. A nie oni, to tylko i wyłącznie moja sprawa pedale jeden.
Ps. Słowa pedał używam tylko wtedy jak się naprawdę na kogoś zdenerwuje.
To mój świadek, moje bierzmowanie i to ja mam się dobrze tam czuć i to dobrze wspominać. A nie oni, to tylko i wyłącznie moja sprawa pedale jeden.
Ps. Słowa pedał używam tylko wtedy jak się naprawdę na kogoś zdenerwuje.
czwartek, 2 maja 2013
wtorek, 30 kwietnia 2013
wtorek, 23 kwietnia 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
czwartek, 11 kwietnia 2013
wtorek, 2 kwietnia 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
sobota, 23 marca 2013
środa, 13 marca 2013
Syn - Tato, czy mogę zadać Ci pytanie?
Tata: Tak jasne, co się stało?
Syn: Tato, ile ty zarabiasz na godzinę?
Tata: (zdziwiony) To nie twoja sprawa. Dlaczego pytasz o takie rzeczy?
Syn: Chcę tylko wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę?
Tata: Jeśli musisz wiedzieć, zarabiam 100 dolarów.
Syn: Ojjjj (zasmucony). Tato, a czy mógłbyś pożyczyć mi 50 dolarów?
Ojciec bardzo się wściekł.
Tata: Pytasz tylko dlatego żeby pożyczyć pieniądze na głupią zabawkę czy inne bzdury? Proszę odmaszerować prosto do swojego pokoju. Kładąc się spać pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja muszę ciężko pracować każdego dnia, a Ty zachowujesz się dziecinnie.
Chłopiec cicho poszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i stawał się jeszcze bardziej zły myśląc o pytaniu zadanym przez małego chłopca. Jak on śmie zadawać takie pytania tylko po to żeby dostać trochę pieniędzy – pytał siebie tata.
Po około godzinie jednak się uspokoił i zaczął się zastanawiać:
Może było coś, co naprawdę potrzebuje, aby kupić za 50 dolarów i że on faktycznie nie prosi o pieniądze zbyt często. Mężczyzna podszedł do drzwi pokoju chłopca i otworzył je.
Tata: "Śpisz, synu?"
Syn: "Nie tato, nie śpię".
Tata: "Przemyślałem to i może byłem zbyt ostry dla Ciebie wcześniej. Miałem kilka ciężkich dni i wyładowałem swoją złość na Tobie. Oto 50 dolarów o które prosiłeś..."
Chłopiec podniósł głowę, uśmiechając się.
Syn: "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę wyciągnął kilka pogniecionych banknotów. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już sporo pieniędzy i znów się zezłościł. Chłopiec zaczął powoli liczyć swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca.
Tata: "Dlaczego chciałeś mieć więcej pieniędzy, jeśli już tyle uzbierałeś?"
Syn: "Ponieważ nie miałem tyle ile było mi potrzebne, ale teraz już mam.
"Tato, teraz mam 100 dolarów. Mogę kupić godzinę Twojego czasu? Proszę wrócić jutro szybciej do domu. Chciałbym zjeść z tobą kolację."
Ojciec został zmiażdżony. Przytulił syna i błagał o przebaczenie. To tylko krótkie przypomnienie dla wszystkich tych, którzy ciężko pracują. Pamiętajcie, że nie należy wypuszczać czasu przez palce. Spędzajmy tyle czasu ile tylko się da z tymi, którzy naprawdę są dla nas ważni. Nie dopuszczaj do tego, aby godzina Twojego czasu kosztowała Twoich 100 dolarów. Pomyśl - jeśli umrzemy jutro, firma, w której pracujemy łatwo zastąpi nas w ciągu kilku dni. Ale rodzina i przyjaciele będą czuli pustkę do końca życia. Praca jest bardzo ważna, ale nasze dzieci również potrzebują czasu, który będą mogły spędzać tylko z nami.
Tata: Tak jasne, co się stało?
Syn: Tato, ile ty zarabiasz na godzinę?
Tata: (zdziwiony) To nie twoja sprawa. Dlaczego pytasz o takie rzeczy?
Syn: Chcę tylko wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę?
Tata: Jeśli musisz wiedzieć, zarabiam 100 dolarów.
Syn: Ojjjj (zasmucony). Tato, a czy mógłbyś pożyczyć mi 50 dolarów?
Ojciec bardzo się wściekł.
Tata: Pytasz tylko dlatego żeby pożyczyć pieniądze na głupią zabawkę czy inne bzdury? Proszę odmaszerować prosto do swojego pokoju. Kładąc się spać pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja muszę ciężko pracować każdego dnia, a Ty zachowujesz się dziecinnie.
Chłopiec cicho poszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i stawał się jeszcze bardziej zły myśląc o pytaniu zadanym przez małego chłopca. Jak on śmie zadawać takie pytania tylko po to żeby dostać trochę pieniędzy – pytał siebie tata.
Po około godzinie jednak się uspokoił i zaczął się zastanawiać:
Może było coś, co naprawdę potrzebuje, aby kupić za 50 dolarów i że on faktycznie nie prosi o pieniądze zbyt często. Mężczyzna podszedł do drzwi pokoju chłopca i otworzył je.
Tata: "Śpisz, synu?"
Syn: "Nie tato, nie śpię".
Tata: "Przemyślałem to i może byłem zbyt ostry dla Ciebie wcześniej. Miałem kilka ciężkich dni i wyładowałem swoją złość na Tobie. Oto 50 dolarów o które prosiłeś..."
Chłopiec podniósł głowę, uśmiechając się.
Syn: "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę wyciągnął kilka pogniecionych banknotów. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już sporo pieniędzy i znów się zezłościł. Chłopiec zaczął powoli liczyć swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca.
Tata: "Dlaczego chciałeś mieć więcej pieniędzy, jeśli już tyle uzbierałeś?"
Syn: "Ponieważ nie miałem tyle ile było mi potrzebne, ale teraz już mam.
"Tato, teraz mam 100 dolarów. Mogę kupić godzinę Twojego czasu? Proszę wrócić jutro szybciej do domu. Chciałbym zjeść z tobą kolację."
Ojciec został zmiażdżony. Przytulił syna i błagał o przebaczenie. To tylko krótkie przypomnienie dla wszystkich tych, którzy ciężko pracują. Pamiętajcie, że nie należy wypuszczać czasu przez palce. Spędzajmy tyle czasu ile tylko się da z tymi, którzy naprawdę są dla nas ważni. Nie dopuszczaj do tego, aby godzina Twojego czasu kosztowała Twoich 100 dolarów. Pomyśl - jeśli umrzemy jutro, firma, w której pracujemy łatwo zastąpi nas w ciągu kilku dni. Ale rodzina i przyjaciele będą czuli pustkę do końca życia. Praca jest bardzo ważna, ale nasze dzieci również potrzebują czasu, który będą mogły spędzać tylko z nami.
czwartek, 7 marca 2013
Idzie wiosna, i co się z tym wiąże WAKACJE coraz bliżej, i się z tego bardzo cieszę. Ale co jeszcze cieszy ludzi, w tym okresie? Hmmm...
Ale licznym osobom wiosna kojarzy się ,także z miłością. Od zawsze ciekawiło mnie dlaczego? Choć wielu tak uważa, nie potrafi tego uzasadnić. Więc przyjmuję, że tak po prostu jest. Ale ja uważam, że jak człowiek ma się zakochać to, nieważne jaka to pora roku, wiosna, lato, jesień, czy zima tak czy inaczej się zakocha.
- Może to, że wszystko się budzi do życia?
- Są dłuższe dni.
- Na zewnątrz temperatura rośnie.
- Chętniej się wychodzi na dwór.
- Widzimy więcej ludzi, którzy są aktywni fizycznie ,a przecież aktywność fizyczna pomaga w wydzielaniu się endorfin (hormonów szczęścia).
- Widać więcej uśmiechniętych twarzy.
- Ludzie wydają się szczęśliwsi.
- Częściej pokazuje się słońce.
Ale licznym osobom wiosna kojarzy się ,także z miłością. Od zawsze ciekawiło mnie dlaczego? Choć wielu tak uważa, nie potrafi tego uzasadnić. Więc przyjmuję, że tak po prostu jest. Ale ja uważam, że jak człowiek ma się zakochać to, nieważne jaka to pora roku, wiosna, lato, jesień, czy zima tak czy inaczej się zakocha.
sobota, 2 marca 2013
wtorek, 26 lutego 2013
Nie wierzę w to, że za taką błahostkę można tak oberwać. Jakim to trzeba być uzależnionym, i to w tym wieku? Niedługo będę bała się wyjść z domu. Jeszcze spotkam kogoś takiego, i na pytanie:
-czy mam fajki?
Z pewnością bym odpowiedziała: - Nie, nie mam. Nie palę.
I może by mnie nie pobili, bo jestem dziewczyną. Ale co? Zrobili by mi przeszukanie? (już nie mówiąc o gorszych opcjach).
A gdyby to wyciekło, gdzieś jeszcze dalej (nie daj Boże), to by dopiero było.
Ja po prostu, w to nie wierzę! Nie wierzę w ten świat!
-czy mam fajki?
Z pewnością bym odpowiedziała: - Nie, nie mam. Nie palę.
I może by mnie nie pobili, bo jestem dziewczyną. Ale co? Zrobili by mi przeszukanie? (już nie mówiąc o gorszych opcjach).
A gdyby to wyciekło, gdzieś jeszcze dalej (nie daj Boże), to by dopiero było.
Ja po prostu, w to nie wierzę! Nie wierzę w ten świat!
sobota, 23 lutego 2013
wtorek, 19 lutego 2013
poniedziałek, 18 lutego 2013
piątek, 15 lutego 2013
To że mam ubrania bardziej bardziej kolorowe i chcę wyrwać się z tej szarej monotonni, nie oznacza że jestem jakaś głupia, i możecie się ze śmiać i obrażać. Bo to nie oznacza, że to ze mną jest coś nie tak tylko z wami. I zastanówcie się zanim coś palniecie, bo dla was to mogą być tylko żarty, a dla tej drugiej może to być mega przykre.
Więc wniosek jest taki, że zastanów się zanim coś powiesz.
Więc wniosek jest taki, że zastanów się zanim coś powiesz.
niedziela, 10 lutego 2013
środa, 23 stycznia 2013
poniedziałek, 21 stycznia 2013
wtorek, 15 stycznia 2013
piątek, 11 stycznia 2013
wtorek, 8 stycznia 2013
poniedziałek, 7 stycznia 2013
niedziela, 6 stycznia 2013
piątek, 4 stycznia 2013
Jaka ja jestem głupia!
Jak teraz czytam te moje stare wpisy to jakaś kompletna masakra!
Chłopaku z minionych wakacji jeśli wydarzy się cud i przeczytasz ten oto post, to wiedz że nigdy Cię nie kochałam. Nigdy, nigdy, nigdy, przenigdy!
I wiedz że byłeś największym błędem tego minionego roku!
Pozdrawiam ozięble.
Jak teraz czytam te moje stare wpisy to jakaś kompletna masakra!
Chłopaku z minionych wakacji jeśli wydarzy się cud i przeczytasz ten oto post, to wiedz że nigdy Cię nie kochałam. Nigdy, nigdy, nigdy, przenigdy!
I wiedz że byłeś największym błędem tego minionego roku!
Pozdrawiam ozięble.
czwartek, 3 stycznia 2013
Noworoczne postanowienia?
Tak mam żeby być wytrwałą i twardą, nie patrzeć na plotki i opinie innych. Nie poddawać się przy pierwszym lepszym upadku. A poza tym takie jak wszyscy.
Motto na ten rok;
"Lepiej żeby mnie nienawidzili takim, jaki jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę.
— Kurt Cobain
Tak mam żeby być wytrwałą i twardą, nie patrzeć na plotki i opinie innych. Nie poddawać się przy pierwszym lepszym upadku. A poza tym takie jak wszyscy.
Motto na ten rok;
"Lepiej żeby mnie nienawidzili takim, jaki jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę.
— Kurt Cobain
Subskrybuj:
Posty (Atom)





