czwartek, 12 września 2013

Krótkie opisy wydarzeń, w których jest zawarte wszystko. :)

  • Zacznę od przeprosin.
Przepraszam z całego serca, że tak dawno mnie nie był. Jakoś nie miałam głowy do pisania, ale teraz obiecuję że będę codziennie, i będzie notatka podsumowująca dzień. Ale to na końcu będzie punkt związany z tym. ( Już w tym tygodniu miało być codziennie i dupa wyszła z tego. ;/ )
  • No to teraz co się działo przez ten miesiąc co mnie tu nie było, i tego czego nie pisałam a byłam.
(daty to tak nie dosłownie, bo nie przywiązywałam wagi do nich i do czasu trwania zdarzeń)
Mniej więcej dnia 6-7 lipca, była u mnie w domu narada "rodzinna". Przyszła ciocia Jola i jej córka Natalia i córka Natalii Lena. Były wtedy jeszcze u nas Julka i Amelka, bo Aldonka była w pracy i ja z Olą się nimi opiekowałyśmy. I akurat gdy przyszła Natalia z ciocią przyszedł Adam po dziewczynki, oraz mój tata z pracy, i było nie lada zamieszanie.Ciocia z Natalią przyszły w sprawie sukienki cioci na wesele Natalii. Ciocia przyniosła dwie, i chciała poznać nasze zdanie którą jako matka miała założyć na owy ślub. No i tak ciocia przymierzała sukienki u doszłyśmy do wniosku, że lepiej jeśli ciocia pójdzie w pomarańczowej, podchodzącej pod róż, dopasowanej. Później Natalia pokazała nam samochód którym z Arkiem pojadą do ślubu. Później siedziałyśmy i gadałyśmy i usłyszałam dźwięk domofonu. Była to Karolina, z którą umawiałyśmy się wcześniej by wyjść na dwór. Gdy wyszłam z klatki zobaczyłam, że nie jest sama zobaczyłam, że jest z Mateuszem. Byłam lekko zdziwiona, ponieważ do tej pory mówiła, że On ją denerwuje. Ale no dobra nic nie mówiłam. No i poszliśmy na "Nowy skatepark", tzn. przyszliśmy obok niego, poszliśmy przy fontannie, i poszliśmy na ławkę przy boisku znajdującym się tuż obok fontanny, i siedzieliśmy tam. Mateusz wpadł na pomysł, że napisze do Maćka. No i jak pomyślał tak zrobił. Po jakimś czasie Maciek się zjawił. I ja jako jedyna z całej trójki go nie znałam, ale po niedługim czasie już się poznaliśmy. I przez jakiś czas rozmawialiśmy. po jakimś czasie postanowiłyśmy z siostrą im uciec, i chciałyśmy to zrobić i już sobie szłyśmy i co? I oni za nami. No i siostra miała już iść no to ją odprowadziliśmy i ona poszła, i zostawiła mnie na pastwę losu. No i ja aby się ich pozbyć poszłam na około za blokiem. No i ja poszłam w swoją stronę, a oni w swoją. I gdy już szłam pewna, że ich nie zobaczę dostałam smsa od jakiegoś numeru. Od razu się domyśliłam, że genialny Mateusz dał Maćkowi mój numer. No ale nic nie odpisywałam. A On wysłał jeszcze kilka wiadomości na które nie odpisałam. I tak się zakończył ten dzień, "pełen wrażeń".



Kilka dni później 10 lipca odbył się coroczny "Gościniec". Na który wybrałyśmy się we trzy: ja, Ewelina, i Karolina. No i poszłyśmy. Znalazłyśmy się na miejscu usiadłyśmy na trawie i gadałyśmy. W pewnym momencie podszedł Maciek, i powiedziałam mu, że wiem że to on pisał. On nawet nie zaprzeczył. No poszli już ("poszli już" bo był z jakimś kolegą). No i dalej siedziałyśmy. I podeszli do nas do nas znajomi z klasy Karoliny i Eweliny. I pogadaliśmy trochę, i poszli sobie. To nam się trochę nudzić zaczęło, to poszłyśmy się przejść. Przeszłyśmy się. Nic się nie działo podczas tego spaceru, więc nie ma co opisywać. Gdy wróciłyśmy na koncert nie działo się nic specjalnego. Po koncercie wracaliśmy całą paczką: ja, Karolina, Ewelina, Konrad, i Paweł. I śpiewaliśmy:
                                                                                 Po  drodze było TESCO 24h, więc zaszliśmy choć nikt nie miał zamiaru nic kupować. No to poszliśmy, dalej do domu. I gadaliśmy, my gadaliśmy? My pieprzyliśmy od rzeczy. I doszliśmy do świateł przy których musiałam skręcić do domu, więc rozstałam się z towarzystwem, i poszłam do domu. 






Nie wiem ile dni później pojechałam z tatą do babci i była tam Diminiśka i z nią się bawiłam, i po jakimś czasie przyjechała ciocia z Gabi i jak te dwie mnie wzięły w obroty to do domu przyjechałam padnięta. Akurat gdy kroiłam sobie na kolacje nektarynki to przyszedł sms od Maćka "co tam" chyba? i tak jakoś wyszło, że poszliśmy na spacer, chociaż wiedzieliśmy o sobie tylko jak mamy na imię.  Na spacerze rozmawialiśmy na temat koloru mojej sukienki, którą widział tylko na zdjęciu telefonu, mojej wiedzy o samochodach (która jest dość mała), Maciek doszedł do wniosku że jestem pedofilką, lesbijką kochającą gejów, a to wszystko stwierdził po obejrzeniu mojej galerii w telefonie (oczywiście tak nie jest!). Nasz spacer trwał ze dwie godziny.





Potem było jeszcze kilka takich spacerków. Aż pewnego dnia byliśmy na spacerze (niedaleko jest taki jakby mały park) siedzieliśmy w nim i jakoś tak Maciek o duchach zaczął opowiadać. Odruchowo się do niego przytuliłam. On opowiadał jeszcze troszkę i ja już musiałam iść do domciu więc szliśmy mnie odprowadzić. Idąc trzymaliśmy się za ręce. I tak jakoś wyszło że dla niego było to jednoznaczne, dla mnie nie bardzo. Pisałam z Karoliną i pojawiło się pytanie czy jeszcze jestem sama, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.    Od tego zaczęły się sms-y dużo, dużo sms-ów od Maćka. Godziny rozmów. Ale o naszym "związku" w następnym punkcie. :P






  • "Związek" mój i Maćka  
 Nasz "związek" się zaczął nawet nie wiem kiedy, nawet nie wiedziałam czy on się zaczął czy nie. Ale dla Maćka to było chyba jednoznaczne. Od tamtej pory zaczęły się sms-y dużo, dużo, dużo i jeszcze więcej sms-ów od Maćka. Godziny rozmów i wymuszanie spotkań.  A przegięciem było to, że przed południem pisałam mu, że tego dnia się nie spotkamy bo idę do brata z którym się dawno nie widziałam. Jeśli mam być szczera? Nie byłam u niego, bo późno wrócił z pracy więc się nie widzieliśmy. Tego dnia nie miałam zamiaru się z Maćkiem zobaczyć i on dobrze wiedział, że się nie będziemy widzieć. Ale nie. Ty dalej swoje. Pisałeś, żebym wcześniej poszła od brata do ciebie, ja nie miałam ochoty. Gdy pisaliśmy mama poprosiła mnie o pozmywanie naczyń. W ciągu czasu którego zdążyłam zmyć 1 garnek ty zdążyłaś napisać 3 sms-y. Gdy je czytałam byłam normalnie "prze szczęśliwa". A w szczególności cieszyłam się z jednego z nich, który był o treści, że nie mam dla ciebie czasu. On mnie w szczególności rozbawił. A te późniejsze sms-y, o treści, że mnie przepraszasz, żebym się nie obrażała. Co to miało być, ja się pytam? Jeszcze to słodzenie przez cały czas. Wymiotować mi się chciało, lekko mówiąc. Ale ty nie potrafiłeś tego zaakceptować, że nie lubię tego i jestem inna niż wszystkie. Że nie lubię słodzenia, 1000 sms-ów na godzinę które nie były o żadnej kontretniej treści. Bez sensu to było. To coś nie miało przyszłości. Skończyłam z tobą. Czekałam, aż coś powiesz, ty milczałeś. Ja odeszłam. Po kilku dniach napisał do mnie ktoś, z twojego numeru (co było dziwne raczej). Ten ktoś podał się za twojego kolegę. Pisał mi że będę żałowała że z tobą skończyłam, że ty jesteś zdołowany. Moja reakcja to było jedyne "Oh!".  To raczej było żałosne niż rozczulające!


  • Związek Karoliny i Maćka   
Po zakończeniu tego czegoś, byłeś tak przygnębiony że normalnie już się brałeś za następną. Chodziliście już na spacerki, i tak dalej. I znów ta sama historia co ze mną, tylko wasz związek nie wiem jak się zaczął. Ale to nie jest teraz ważne. Ważne jest z kim były te spacerki. Otóż spacerki odbywały się w towarzystwie Kisi (Karoliny). Ona mi mówiła o tych spacerkach waszych. Kiedy ona mi o tym mówiła, ja jej dawałam jasno (wydaje mi się) do zrozumienia, że nie mam nic przeciwko temu związkowi. Nie wiem, nie pamiętam kiedy to się zaczęło. To- wasz związek. Bo mi o tym nie powiedziałaś. Chociaż jesteś moją siostrą i najbliższą mi osobą. Ale teraz po tym jak trochę, myślę że mi byłoby też trudno powiedzieć Ci. Że jestem z osobą która była kiedyś dla ciebie. No ale nic.  O tym że jesteście już jako para dowiedziałam się od Oli (moja rodzona siostra). No ale cóż. A najgorsze było to i się wkurzyłam na ciebie nie za to że z nim byłaś, ale za to że mi nie powiedziałaś. Ale teraz Cię rozumiem. Teraz już nie jesteście razem. Nie mogę powiedzieć, że się cieszę z tego powodu. Chociaż jak ty jesteś szczęśliwa to może i się cieszę. Tego co nawywijał to tylko słowem "przepraszam" nie naprawi. No ale cóż...



  • Dlaczego długo nie pisałam...               
 Nie pisałam bo weny nie było? z lenistwa? Nawet tego posta nie chciało mi się dokończyć redagować. Cały czas były jakieś wymówki.                        




1


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz