niedziela, 22 września 2013
czwartek, 12 września 2013
Najlepszy tydzień w moim życiu...
Dnia 17 sierpnia (coś takiego) przyjechał Iza (moja siostra cioteczna która mieszka w USA) na ślub Natalii bo to jej siostra rodzona więc... No wiadomo. No i cała rodzina się bardzo, bardzo cieszyła z tego powodu . I tak dalej, i tak dalej. Iza w Polsce była, jak ja jeszcze byłam w podstawówce w 1-3. W tej chwili jestem w lasie 3 gimnazjum, więc jakiś okres czasu minął.
Zaraz po niej dnia 27 sierpnia wujek Grzesiek- tata Natalii, Izy, Aldonki i Tomka. Z wujkiem przyjechał Tomek z Kimberly (z dziewczyną swoją) to już w ogóle była radocha że HO HO! To były moje najlepsze tygodnie. Niestety Iza w poniedziałek po weselu musiała już lecieć. ;( Wujek i Tomek jeszcze zostali na tydzień. No ale nic... Smutno z tego powodu. :(
Co się działo w tydzień przed weselem.
We wtorek przylatywali wujek, Tomek oraz Kimberly no i tak się stało, że Tomek z Kimberly przylecieli wcześniejszym samolotem, a wujek późniejszym. Więc po tomka i Kimberly pojechali Aldonka z Adamem, a po wujka ja z tatą. A w ten dzień było zaplanowane, że u Aldonki będzie obiad jak przyjedziemy wszyscy z lotniska. I był. Oni przyjechali wcześniej, i obiad był normalnie i tak dalej. A my przyjechaliśmy po 19, czy nawet przed 20? I naprawdę byłam zmęczona, chociaż spałam w samochodzie. O obiad nie wiem nie wiem o której się skończył, ale późno. Ale jak już przyszłam do domu, padłam, jak mały dzieciak dosłownie.
Kilka dni później, mama zaprosiła wujka do nas. Fajnie było posłuchać jak się żyje w Stanach. O którejś tam godzinie spać mi się zachciało, więc poszłam a oni siedzieli do 3 w nocy. Przez kilka następnych dni i do piątku było zawaliście. W domu było cały czas pełno ludzi. Cały czas ktoś się przewijał przez nasz dom.
Nastał piątek. Już od samego rana zaskoczenie było. Tylko wstałam z łóżka poszłam od razu do łazienki się ogarniać. Zaczęłam myć żeby i przyszedł wujek. A w domu byłam tylko ja, sama. No ale nic wpuściłam go i poszłam dalej się ogarniać. A w łazience było wszystko z półek pozdejmowane bo mama sprzątać chciała, ale poszła po Lenusię (córka Natalii) i nie zdążyła poustawiać. No i przyszły ja się już skończyłam ogarniać i z Lenką poszłyśmy kupić płatki i soczek. Później jak wróciłyśmy do domu jeszcze przyszła Ola z Julką i Amelką. Było trochę tłoczno ale spoko. Na godzinę 11 czy tam 11.15 byłam umówiona z wujkiem do kosmetyczki. Przed naszym wyjściem przyszła Aldonka po dziewczyny. I my z wujkiem poszliśmy. Gdy już wyszłam od kosmetyczki chciałam iść do Karolci bo tam blisko jej była ta kosmetyczka i tak dalej, ale jej nie było w domu. Więc zadzwoniłam do mamy gdzie są były w galerii zrobić ostatnie zakupy. No to do nich poszłam i jeszcze poszłyśmy do jednego sklepu i wróciłyśmy do domu. W domu trochę posiedziałyśmy i przyszedł wujek, później Natalia z Arkiem trochę posiedzieli i poszli. Przyszła Ola i poszłyśmy kupić jeszcze cienie do powiek i po dodatki. No i poszłyśmy i kupiłyśmy te cienie i dodatki jeszcze. No to poszłyśmy do jeszcze innego sklepu i do galerii i ja dla siebie znalazłam, a one chciały iść do jeszcze jednej, ale ja z nimi nie szłam bo do kosmetyczki na malowanie paznokci byłam umówiona i bym się nie wyrobiła. No poszłam i mi zrobiła (nie była to żadna rewelacja). Wróciłam do domu i był tylko tata. Więc miałam czas odpocząć. 25 min. później przyszła mama z Olką i dały mi bransoletki które mi kupiły, a ja jeszcze miałam iść po kolczyki. Także trochę odpoczęłam i poszłam. Zadzwoniłam do Karoliny czy możemy się spotkać, a ona mi że jeśli mi Maciek nie przeszkadza to tak. I się zdenerwowałam, bo jak wcześniej do niej dzwoniłam to mi mówiła, że później się spotkamy. No i poszłam i kupiłam te kolczyki. Jak wracałam to mama do mnie zadzwoniła, żebym zaszła kupiła brzoskwinie i ja jej na to że nie, ona:czemu?, ja: bo mam zły humor. koniec rozmowy. No to już dla świętego spokoju zaszłam i kupiłam. Ale weszłam do domu tylko się przebrałam w cieplejsze ciuchy i poszłam się przejść i odreagować. Poszłam do parku tego niedaleko i tam poszłam w takie bardziej schowane miejsce i siedziałam. W pewnym momencie zaczęły płynąć mi łzy. I siedziałam tak tak ze dwie godziny. Jeszcze na dodatek rozładował mi się telefon. Gdy wróciłam do domu okazało się, że każdy z kim mieszkam dostał tego dnia doła. Gdy się kąpałam ktoś wszedł do mieszkania. Po głosie poznałam, że to wujek. Gdy wyszłam już ogarnięta mama powiedziała, że wujek będzie spał u nas. I tak też było. Nazajutrz miało się odbyć wesele... Ale o tym w następnej notce.... :)
Zaraz po niej dnia 27 sierpnia wujek Grzesiek- tata Natalii, Izy, Aldonki i Tomka. Z wujkiem przyjechał Tomek z Kimberly (z dziewczyną swoją) to już w ogóle była radocha że HO HO! To były moje najlepsze tygodnie. Niestety Iza w poniedziałek po weselu musiała już lecieć. ;( Wujek i Tomek jeszcze zostali na tydzień. No ale nic... Smutno z tego powodu. :(
Co się działo w tydzień przed weselem.
We wtorek przylatywali wujek, Tomek oraz Kimberly no i tak się stało, że Tomek z Kimberly przylecieli wcześniejszym samolotem, a wujek późniejszym. Więc po tomka i Kimberly pojechali Aldonka z Adamem, a po wujka ja z tatą. A w ten dzień było zaplanowane, że u Aldonki będzie obiad jak przyjedziemy wszyscy z lotniska. I był. Oni przyjechali wcześniej, i obiad był normalnie i tak dalej. A my przyjechaliśmy po 19, czy nawet przed 20? I naprawdę byłam zmęczona, chociaż spałam w samochodzie. O obiad nie wiem nie wiem o której się skończył, ale późno. Ale jak już przyszłam do domu, padłam, jak mały dzieciak dosłownie.
Kilka dni później, mama zaprosiła wujka do nas. Fajnie było posłuchać jak się żyje w Stanach. O którejś tam godzinie spać mi się zachciało, więc poszłam a oni siedzieli do 3 w nocy. Przez kilka następnych dni i do piątku było zawaliście. W domu było cały czas pełno ludzi. Cały czas ktoś się przewijał przez nasz dom.
Nastał piątek. Już od samego rana zaskoczenie było. Tylko wstałam z łóżka poszłam od razu do łazienki się ogarniać. Zaczęłam myć żeby i przyszedł wujek. A w domu byłam tylko ja, sama. No ale nic wpuściłam go i poszłam dalej się ogarniać. A w łazience było wszystko z półek pozdejmowane bo mama sprzątać chciała, ale poszła po Lenusię (córka Natalii) i nie zdążyła poustawiać. No i przyszły ja się już skończyłam ogarniać i z Lenką poszłyśmy kupić płatki i soczek. Później jak wróciłyśmy do domu jeszcze przyszła Ola z Julką i Amelką. Było trochę tłoczno ale spoko. Na godzinę 11 czy tam 11.15 byłam umówiona z wujkiem do kosmetyczki. Przed naszym wyjściem przyszła Aldonka po dziewczyny. I my z wujkiem poszliśmy. Gdy już wyszłam od kosmetyczki chciałam iść do Karolci bo tam blisko jej była ta kosmetyczka i tak dalej, ale jej nie było w domu. Więc zadzwoniłam do mamy gdzie są były w galerii zrobić ostatnie zakupy. No to do nich poszłam i jeszcze poszłyśmy do jednego sklepu i wróciłyśmy do domu. W domu trochę posiedziałyśmy i przyszedł wujek, później Natalia z Arkiem trochę posiedzieli i poszli. Przyszła Ola i poszłyśmy kupić jeszcze cienie do powiek i po dodatki. No i poszłyśmy i kupiłyśmy te cienie i dodatki jeszcze. No to poszłyśmy do jeszcze innego sklepu i do galerii i ja dla siebie znalazłam, a one chciały iść do jeszcze jednej, ale ja z nimi nie szłam bo do kosmetyczki na malowanie paznokci byłam umówiona i bym się nie wyrobiła. No poszłam i mi zrobiła (nie była to żadna rewelacja). Wróciłam do domu i był tylko tata. Więc miałam czas odpocząć. 25 min. później przyszła mama z Olką i dały mi bransoletki które mi kupiły, a ja jeszcze miałam iść po kolczyki. Także trochę odpoczęłam i poszłam. Zadzwoniłam do Karoliny czy możemy się spotkać, a ona mi że jeśli mi Maciek nie przeszkadza to tak. I się zdenerwowałam, bo jak wcześniej do niej dzwoniłam to mi mówiła, że później się spotkamy. No i poszłam i kupiłam te kolczyki. Jak wracałam to mama do mnie zadzwoniła, żebym zaszła kupiła brzoskwinie i ja jej na to że nie, ona:czemu?, ja: bo mam zły humor. koniec rozmowy. No to już dla świętego spokoju zaszłam i kupiłam. Ale weszłam do domu tylko się przebrałam w cieplejsze ciuchy i poszłam się przejść i odreagować. Poszłam do parku tego niedaleko i tam poszłam w takie bardziej schowane miejsce i siedziałam. W pewnym momencie zaczęły płynąć mi łzy. I siedziałam tak tak ze dwie godziny. Jeszcze na dodatek rozładował mi się telefon. Gdy wróciłam do domu okazało się, że każdy z kim mieszkam dostał tego dnia doła. Gdy się kąpałam ktoś wszedł do mieszkania. Po głosie poznałam, że to wujek. Gdy wyszłam już ogarnięta mama powiedziała, że wujek będzie spał u nas. I tak też było. Nazajutrz miało się odbyć wesele... Ale o tym w następnej notce.... :)
Krótkie opisy wydarzeń, w których jest zawarte wszystko. :)
- Zacznę od przeprosin.
Przepraszam z całego serca, że tak dawno mnie nie był. Jakoś nie miałam głowy do pisania, ale teraz obiecuję że będę codziennie, i będzie notatka podsumowująca dzień. Ale to na końcu będzie punkt związany z tym. ( Już w tym tygodniu miało być codziennie i dupa wyszła z tego. ;/ )
- No to teraz co się działo przez ten miesiąc co mnie tu nie było, i tego czego nie pisałam a byłam.
Mniej więcej dnia 6-7 lipca, była u mnie w domu narada "rodzinna". Przyszła ciocia Jola i jej córka Natalia i córka Natalii Lena. Były wtedy jeszcze u nas Julka i Amelka, bo Aldonka była w pracy i ja z Olą się nimi opiekowałyśmy. I akurat gdy przyszła Natalia z ciocią przyszedł Adam po dziewczynki, oraz mój tata z pracy, i było nie lada zamieszanie.Ciocia z Natalią przyszły w sprawie sukienki cioci na wesele Natalii. Ciocia przyniosła dwie, i chciała poznać nasze zdanie którą jako matka miała założyć na owy ślub. No i tak ciocia przymierzała sukienki u doszłyśmy do wniosku, że lepiej jeśli ciocia pójdzie w pomarańczowej, podchodzącej pod róż, dopasowanej. Później Natalia pokazała nam samochód którym z Arkiem pojadą do ślubu. Później siedziałyśmy i gadałyśmy i usłyszałam dźwięk domofonu. Była to Karolina, z którą umawiałyśmy się wcześniej by wyjść na dwór. Gdy wyszłam z klatki zobaczyłam, że nie jest sama zobaczyłam, że jest z Mateuszem. Byłam lekko zdziwiona, ponieważ do tej pory mówiła, że On ją denerwuje. Ale no dobra nic nie mówiłam. No i poszliśmy na "Nowy skatepark", tzn. przyszliśmy obok niego, poszliśmy przy fontannie, i poszliśmy na ławkę przy boisku znajdującym się tuż obok fontanny, i siedzieliśmy tam. Mateusz wpadł na pomysł, że napisze do Maćka. No i jak pomyślał tak zrobił. Po jakimś czasie Maciek się zjawił. I ja jako jedyna z całej trójki go nie znałam, ale po niedługim czasie już się poznaliśmy. I przez jakiś czas rozmawialiśmy. po jakimś czasie postanowiłyśmy z siostrą im uciec, i chciałyśmy to zrobić i już sobie szłyśmy i co? I oni za nami. No i siostra miała już iść no to ją odprowadziliśmy i ona poszła, i zostawiła mnie na pastwę losu. No i ja aby się ich pozbyć poszłam na około za blokiem. No i ja poszłam w swoją stronę, a oni w swoją. I gdy już szłam pewna, że ich nie zobaczę dostałam smsa od jakiegoś numeru. Od razu się domyśliłam, że genialny Mateusz dał Maćkowi mój numer. No ale nic nie odpisywałam. A On wysłał jeszcze kilka wiadomości na które nie odpisałam. I tak się zakończył ten dzień, "pełen wrażeń".
Kilka dni później 10 lipca odbył się coroczny "Gościniec". Na który wybrałyśmy się we trzy: ja, Ewelina, i Karolina. No i poszłyśmy. Znalazłyśmy się na miejscu usiadłyśmy na trawie i gadałyśmy. W pewnym momencie podszedł Maciek, i powiedziałam mu, że wiem że to on pisał. On nawet nie zaprzeczył. No poszli już ("poszli już" bo był z jakimś kolegą). No i dalej siedziałyśmy. I podeszli do nas do nas znajomi z klasy Karoliny i Eweliny. I pogadaliśmy trochę, i poszli sobie. To nam się trochę nudzić zaczęło, to poszłyśmy się przejść. Przeszłyśmy się. Nic się nie działo podczas tego spaceru, więc nie ma co opisywać. Gdy wróciłyśmy na koncert nie działo się nic specjalnego. Po koncercie wracaliśmy całą paczką: ja, Karolina, Ewelina, Konrad, i Paweł. I śpiewaliśmy:
Po drodze było TESCO 24h, więc zaszliśmy choć nikt nie miał zamiaru nic kupować. No to poszliśmy, dalej do domu. I gadaliśmy, my gadaliśmy? My pieprzyliśmy od rzeczy. I doszliśmy do świateł przy których musiałam skręcić do domu, więc rozstałam się z towarzystwem, i poszłam do domu.
Nie wiem ile dni później pojechałam z tatą do babci i była tam Diminiśka i z nią się bawiłam, i po jakimś czasie przyjechała ciocia z Gabi i jak te dwie mnie wzięły w obroty to do domu przyjechałam padnięta. Akurat gdy kroiłam sobie na kolacje nektarynki to przyszedł sms od Maćka "co tam" chyba? i tak jakoś wyszło, że poszliśmy na spacer, chociaż wiedzieliśmy o sobie tylko jak mamy na imię. Na spacerze rozmawialiśmy na temat koloru mojej sukienki, którą widział tylko na zdjęciu telefonu, mojej wiedzy o samochodach (która jest dość mała), Maciek doszedł do wniosku że jestem pedofilką, lesbijką kochającą gejów, a to wszystko stwierdził po obejrzeniu mojej galerii w telefonie (oczywiście tak nie jest!). Nasz spacer trwał ze dwie godziny.
Potem było jeszcze kilka takich spacerków. Aż pewnego dnia byliśmy na spacerze (niedaleko jest taki jakby mały park) siedzieliśmy w nim i jakoś tak Maciek o duchach zaczął opowiadać. Odruchowo się do niego przytuliłam. On opowiadał jeszcze troszkę i ja już musiałam iść do domciu więc szliśmy mnie odprowadzić. Idąc trzymaliśmy się za ręce. I tak jakoś wyszło że dla niego było to jednoznaczne, dla mnie nie bardzo. Pisałam z Karoliną i pojawiło się pytanie czy jeszcze jestem sama, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Od tego zaczęły się sms-y dużo, dużo sms-ów od Maćka. Godziny rozmów. Ale o naszym "związku" w następnym punkcie. :P
- "Związek" mój i Maćka
- Związek Karoliny i Maćka
Po zakończeniu tego czegoś, byłeś tak przygnębiony że normalnie już się brałeś za następną. Chodziliście już na spacerki, i tak dalej. I znów ta sama historia co ze mną, tylko wasz związek nie wiem jak się zaczął. Ale to nie jest teraz ważne. Ważne jest z kim były te spacerki. Otóż spacerki odbywały się w towarzystwie Kisi (Karoliny). Ona mi mówiła o tych spacerkach waszych. Kiedy ona mi o tym mówiła, ja jej dawałam jasno (wydaje mi się) do zrozumienia, że nie mam nic przeciwko temu związkowi. Nie wiem, nie pamiętam kiedy to się zaczęło. To- wasz związek. Bo mi o tym nie powiedziałaś. Chociaż jesteś moją siostrą i najbliższą mi osobą. Ale teraz po tym jak trochę, myślę że mi byłoby też trudno powiedzieć Ci. Że jestem z osobą która była kiedyś dla ciebie. No ale nic. O tym że jesteście już jako para dowiedziałam się od Oli (moja rodzona siostra). No ale cóż. A najgorsze było to i się wkurzyłam na ciebie nie za to że z nim byłaś, ale za to że mi nie powiedziałaś. Ale teraz Cię rozumiem. Teraz już nie jesteście razem. Nie mogę powiedzieć, że się cieszę z tego powodu. Chociaż jak ty jesteś szczęśliwa to może i się cieszę. Tego co nawywijał to tylko słowem "przepraszam" nie naprawi. No ale cóż...
1
- Dlaczego długo nie pisałam...
1
Subskrybuj:
Posty (Atom)