czwartek, 12 września 2013

Najlepszy tydzień w moim życiu...

Dnia 17 sierpnia (coś takiego) przyjechał Iza (moja siostra cioteczna która mieszka w USA) na ślub Natalii bo to jej siostra rodzona więc... No wiadomo. No i cała rodzina się bardzo, bardzo cieszyła z tego powodu . I tak dalej, i tak dalej. Iza w Polsce była, jak ja jeszcze byłam w podstawówce w 1-3. W tej chwili jestem w lasie 3 gimnazjum, więc jakiś okres czasu minął.      
 Zaraz po niej dnia  27 sierpnia wujek Grzesiek- tata Natalii, Izy, Aldonki i Tomka. Z wujkiem przyjechał Tomek z Kimberly (z dziewczyną swoją) to już w ogóle była radocha że HO HO! To były moje najlepsze tygodnie. Niestety Iza w poniedziałek po weselu musiała już lecieć. ;( Wujek i Tomek jeszcze zostali na tydzień.  No ale nic... Smutno z tego powodu. :(

Co się działo w tydzień przed weselem.
We wtorek przylatywali wujek, Tomek oraz Kimberly no i tak się stało, że Tomek z Kimberly przylecieli wcześniejszym samolotem, a wujek późniejszym. Więc po tomka i Kimberly pojechali Aldonka z Adamem, a po wujka ja z tatą. A w ten dzień było zaplanowane, że u Aldonki będzie obiad jak przyjedziemy wszyscy z lotniska. I był. Oni przyjechali wcześniej, i obiad był normalnie i tak dalej. A my przyjechaliśmy po 19, czy nawet przed 20? I naprawdę byłam zmęczona, chociaż spałam w samochodzie. O obiad nie wiem nie wiem o której się skończył, ale późno. Ale jak już przyszłam do domu, padłam, jak mały dzieciak dosłownie.
Kilka dni później, mama zaprosiła wujka do nas. Fajnie było posłuchać jak się żyje w Stanach. O którejś tam godzinie spać mi się zachciało, więc poszłam a oni siedzieli do 3 w nocy. Przez kilka następnych dni i do piątku było zawaliście. W domu było cały czas pełno ludzi. Cały czas ktoś się przewijał przez nasz dom.
Nastał piątek. Już od samego rana zaskoczenie było. Tylko wstałam z łóżka poszłam od razu do łazienki się ogarniać. Zaczęłam myć żeby i przyszedł wujek. A w domu byłam tylko ja, sama. No ale nic wpuściłam go i poszłam dalej się ogarniać. A w łazience było wszystko z półek pozdejmowane bo mama sprzątać chciała, ale poszła po Lenusię (córka Natalii) i nie zdążyła poustawiać. No i przyszły ja się już skończyłam ogarniać i z Lenką poszłyśmy kupić płatki i soczek. Później jak wróciłyśmy do domu jeszcze przyszła Ola z Julką i Amelką. Było trochę tłoczno ale spoko. Na godzinę 11 czy tam 11.15 byłam umówiona z wujkiem do kosmetyczki. Przed naszym wyjściem przyszła Aldonka po dziewczyny. I my z wujkiem poszliśmy. Gdy  już wyszłam od kosmetyczki chciałam iść do Karolci bo tam blisko jej była ta kosmetyczka i tak dalej, ale jej nie było w domu. Więc zadzwoniłam do mamy gdzie są były w galerii zrobić ostatnie zakupy. No to do nich poszłam i jeszcze poszłyśmy do jednego sklepu i wróciłyśmy do domu. W domu trochę posiedziałyśmy i przyszedł wujek, później Natalia z Arkiem trochę posiedzieli i poszli. Przyszła Ola i poszłyśmy kupić jeszcze cienie do powiek i po dodatki. No i poszłyśmy i kupiłyśmy te cienie i dodatki jeszcze. No to poszłyśmy do jeszcze innego sklepu i do galerii i ja dla siebie znalazłam, a one chciały iść do jeszcze jednej, ale ja z nimi nie szłam bo do kosmetyczki na malowanie paznokci byłam umówiona i bym się nie wyrobiła. No poszłam i mi zrobiła (nie była to żadna rewelacja). Wróciłam do domu i był tylko tata. Więc miałam czas odpocząć. 25 min. później przyszła mama z Olką i dały mi bransoletki które mi kupiły,  a ja jeszcze miałam iść po kolczyki. Także trochę odpoczęłam i poszłam. Zadzwoniłam do Karoliny czy możemy się spotkać, a ona mi że jeśli mi Maciek nie przeszkadza to tak. I się zdenerwowałam, bo jak wcześniej do niej dzwoniłam to mi mówiła, że później się spotkamy. No i poszłam i kupiłam te kolczyki. Jak wracałam to mama do mnie zadzwoniła, żebym zaszła kupiła brzoskwinie i ja jej na to że nie, ona:czemu?, ja: bo mam zły humor. koniec rozmowy. No to już dla świętego spokoju zaszłam i kupiłam. Ale weszłam do domu tylko się przebrałam w cieplejsze ciuchy i poszłam się przejść i odreagować. Poszłam do parku tego niedaleko i tam poszłam w takie bardziej schowane miejsce i siedziałam. W pewnym momencie zaczęły płynąć mi łzy. I siedziałam tak tak ze dwie godziny. Jeszcze na dodatek rozładował mi się telefon. Gdy wróciłam do domu okazało się, że każdy z kim mieszkam dostał tego dnia doła. Gdy się kąpałam ktoś wszedł do mieszkania. Po głosie poznałam, że to wujek. Gdy wyszłam już ogarnięta mama powiedziała, że wujek będzie spał u nas. I tak też było. Nazajutrz miało się odbyć wesele... Ale o tym w następnej notce.... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz